- 'Ugh' - stwierdzasz na wszelki wypadek, przecierajac
oczy kulakiem poteznej piesci. Choc nie przypominasz
sobie jak mogl[/a]bys sie tu znalezc, stoisz wsrod skalnego
rumowiska. Czerwony piasek zmieszany z brunatnym zwirem
chrzesci ci pod stopami, gdy przestepujesz z nogi na
noge.

11

Skonfudowan[y/a], wykrzywiasz twarz w wysilku myslenia...
- 'Gdzie moja byc?' - pytasz sie ciemnego nieba.

5

Gwizd za toba.

4

Wysuwajac do przodu dolna szczeke i pozwalajac by
twoje dlugie kly jasno wyrazaly twoja postawe, obracasz sie.

5

- 'Hrrr?' - rzucasz zaczepnie, nie widzac nikogo.

4

Gwizd gdzies na wysokosci twoich kolan.

4

Patrzac w dol, widzisz siedzacego na sporym, plaskim
glazie czarnego stworka. Zlosliwie wykrzywiony, lypie na
ciebie zoltym okiem, a szare nietoperze skrzydelka powoli
wachluja powietrze.

9

- 'Hej, kapusciany lbie! No, do ciebie mowie! Chodz no tutaj!' -
stworzenie skrzeczy, wymachujac w twoja strone pazurzasta dlonia.

6

Wciaz szczerzac kly, nieufnie dajesz krok do przodu, i
zdobywajac sie na legendarna jak na ogra grzecznosc,
pytasz raz jeszcze - 'Gdzie moja byc, ty durna szczurka?'.

7

Stwor wybucha drazniacym cie smiechem, ktorego nie powstydzilaby
sie zadna hiena. 'Jestes kaput, kapish? Kipn[ale/ela]s! Kopnol[e/a]s w
kalendarz! Nogami do przodu... Palec bozy!'.

7

Stwor znowu wybucha smiechem. 'Jestes moj[/a], barani kaldunie! Moj[/a] na
wiecznosc!'.

6

- 'Hrump' - stwierdzasz. Cala ta gadanina zaczyna cie powaznie
irytowac. 'Ktoredy do doma, ty wredna gadzina?'

6

'Tu jest teraz twoj dom, tepy brutalu! Bedziesz mi sluzyl[/a]!
Pacholek armii, ktora zdobedzie dla mnie zaswiat!'. Stwor wstaje,
prostujac swoje guzowate cialo i wskazujac reka na jedna z
rozpadlin, z ktorej unosi sie szara mgla - 'Patrz tam,
pedraku! Tam jest twoj dawny swiat! Wiedz, ze nigdy tam nie
juz nie wrocisz!'. Stwor wybucha okrutnym smiechem.

15

Chrzakasz, zniecierpliwion[y/a], i poszukiwawczo rozgladasz sie wokol
siebie.

5

'Moje! Ach moje! Potega! Magia!' Stwor, obrocony
do ciebie tylem, krzyczy coraz glosniej.

5

Usmiechasz sie od ucha do ucha, widzac wprost
idealny przedmiot twoich poszukiwan.

5

'Wieczna wladza! Niesmiertelny tron!' Istota obraca sie,
celujac zakrzywionym palcem prosto w twoj brzuch.
'Na kolana, ropucho! Czcij swego pana!'

6

Z glosnym sapnieciem, trzymanym oburacz glazem trafiasz
irytujacego cie demona w glowe.
                PLASK!!!

6

'Humpf' - chrzakasz z satysfakcja widzac jedna, wystajaca
spod glazu noge, ktora drga kurczowo.

5

- 'Teraz moja isc jesc, placku. Nastepna raza twoja tak
sie nie wydzierac, tylko od razu pokazac jak do doma,
to twoja nie dostac po glowa.' - zauwazasz, ze zdecydowanie
poprawil ci sie humor. 'Twoja zatrzymac glaz w prezencie.'

9

Mruczac odwieczna marszowa mruczanke ogrow, ruszasz w
kierunku rozpadliny, i stajac na jej skraju, zagladasz w dol.
Gleboko ponizej klebia sie szare chmury... Zadna normalna
istota nie osmielilaby sie tam wejsc z wlasnej woli.

8

'Buuurrrrrrrrrrrooooooorrrwwww!' - odzywa sie twoj zoladek.

4

'Jesc!" - zgadzasz sie z nim donosnym glosem,
patrzac z rozpacza po pustych urwiskach, lecz
nie widzisz tam ani jaszczurki... nawet najmniejszego
szczura na zupe.

8

- 'Hurmmm.' - stwierdzasz niepocieszon[y/a] i dajesz krok do przodu,
walac sie jak kloda w otchlan szarej mgly...

7
