Ciemnosc. Gesta mgla otacza cie jak calun rozpaczajacej ziemii.
Zawieszon[y/a] w nicosci, w czerni doskonalej jak czarny diament,
zdajesz sobie sprawe, ze umarl[e/a]s. Skupiasz mysli i powoli,
jakby z odleglych glebin swiadomosci, powracaja twoje
ostatnie wspomnienia... Bol. Strach. Upor.

15

Szelest. Adrenalina, srebrne ostrze instynktu,
rozchodzi sie po twoim ciele jak goraca fala...
Wspomnienie swiata, ktory jak mowi ci swiadomosc,
utracil[e/a]s na zawsze.

8

Zdumienie. Przed toba unosi sie postac, wygladajaca
jakby wlasnie wyszla z legend twoich przodkow.
Poteznej statury krasnolud, zakuty w starozytna
pancerna zbroje, patrzy sie na ciebie wzrokiem ktory
przykuwa twoja dusze i zamraza serce.

10

Wlosy krasnoluda sa rozwiane... pasemka jego dlugiej,
szarej brody unosza sie na wichrze dawno minionej burzy.
Napiersnik jego zbroi lsni czarnym blaskiem, a za nim
unosi sie bialy, zdobiony plaszcz, oswietlony nieziemsko
jasnoblekitnym swiatlem.

10

Przelykasz sline.

4

Zjawa unosi swoja prawa reke, i kierujac otwarta dlon
ku gorze, wyciaga ja w twoim kierunku. Wokol pancernej
rekawicy migoce bladoniebieskie swiatlo.

6

'Pojdz ze mna' - glos zjawy huczy echem dawno zapomnianych
lat. 'Pojdz ze mna! Pojdz do Szarych Komnat. Zasiadz
ze swoimi przodkami do wiecznej biesiady, i opowiedz
historie swojego zycia!'

8

W twarz uderza cie lodowaty podmuch wichru. Czujesz,
jak poddane dzialaniu zimna drugiego swiata grabieja
ci palce.

6

'Pojdz!'

3

Jakby przytlumione atlasem plaszcza cieni, slowa gubia
sie we wszechogarniajacej pustce. Probujesz przemowic,
ale gesta niczym wata mgla zakleja ci usta. Starasz sie
poruszyc, ale wzrok ducha unieruchamia cie z sila
przeznaczenia.

10

Z uporem calego swojego zycia, z sila, jaka nie
sadzil[e/a]s ze posiadasz, patrzysz sie zjawie prosto
w oczy. Twoj bunt jak ostrze swiezo wypalonego
miecza po wyjeciu z pieca pali bialym ogniem.
Hartuje go upor. Niezwyciezony, krasnoludzki
upor.

12

Milczenie przedluza sie, wypelnia
swym bezmiarem przestrzen.

6

Uparcie patrzysz sie w niebieskie ogniki oczu
zjawy.

6

Czas jak zapomniany sen przesypuje sie w klepsydrze
swiata.

6

Skostnial[y/a], smagan[y/a] lodowatym wichrem, zaczynasz
tracic czucie w swoim ciele.

6

Nieugiecie wytrzymujesz wzrok zjawy.

5

Z chrzestem kolczugi krasnolud zaciska swoja
dlon w piesc.

4

'Niech tak bedzie.'

2

Krasnolud patrzy sie na ciebie, a jego wzrok
wyraza bezgraniczne zdziwienie.

5

'Wracaj do krain smiertelnych, jesli uwazasz,
ze nie nadszedl czas bys polaczyl[/a] sie ze swoimi
przodkami.'

6

Zjawa milknie na chwile, patrzac na ciebie badawczo.

4

'Wracaj, Krasnoludzie. Wracaj i uczyn swoj rod dumnym!'

4

Jakby rozdarta mithrilowym ostrzem topora, ciemnosc
wokol ciebie rozblyska swiatlem gwiazd odbitych
noca w powierzchni ciemnego stawu. Czujesz, jakby
olbrzymi czerw wgryzal ci sie w trzewia. Zaciskasz
oczy z przejmujacego bolu ktory trwa...

10

Tracisz przytomnosc.

5
