Otwierasz oczy. Wokol ciebie rozposciera sie lagodnym stokiem
zielona laka ubrana drobnymi cetkami zoltych kwiatuszkow.
Nad toba, na lazurowo blekitnym niebie, powoli plyna biale
baranki puszystych chmur.

10

Krecac glowa, z zainteresowaniem drapiesz sie po glowie.
- 'Smierc nie jest wcale taka zla... Nawet mi sie tu podoba.' -
mruczysz do siebie. 'Nareszcie mozna bez przeszkod odpoczac...'
I z tymi slowami, kladac sie na miekkiej i pachnacej trawie,
wkrotce zapadasz w drzemke.. potem w sen... potem znowu w
drzemke...

12

'Mam tego dosc!' - stwierdzasz autorytatywnie jakis czas
czas pozniej. 'Przejde sie... krotki spacerek dobrze mi zrobi.'. 
'Moze kogos spotkam...'

7

Ruszasz przed siebie, pogwizdujac, by dodac sobie otuchy.
Wokol ciebie roztacza sie zielona, pagorkowata laka,
ktora za kolejnym wzniesieniem przechodzi w we wciaz
zielona lake, i w nastepna, nastepna...

10

Siadasz zrezygnowan[y/a].

4

- 'Cos tu jest nie tak.' - stwierdzasz powatpiewujaco.
Jakby w odpowiedzi, donosnie burczy ci w brzuchu.

5

- 'Co powiedzial[e/a]s?' - tuz za toba rozlega sie niski glos.
Zaskoczon[y/a], podskakujesz, zrywajac sie na nogi i obracajac.
Przed toba stoi bialobrody starzec w dlugiej, szarej szacie.
W prawej rece trzyma dlugie, labedzie pioro, a lewa
podtrzymuje grubasna ksiege.

11

- 'Cos tu jest nie tak, prosze pana.' - powtarzasz grzecznie,
spogladajac ciekawie na starca.

5

- 'Um?! Hem. Hum hem.' - starzec drapie sie po czole koncem
piora, i zaglada do ksiegi. 'Laka - jest. Niebo - jest.
Pagorki - sa. Hum. Hem hum.' - Starzec marszczy czolo,
i rozglada sie wokol.

9

Korzystajac z okazji, delikatnie przypominasz mu
o obowiazkach gospodarza - 'Nie sadzi pan, ze najwyzsza pora
na podwieczorek?'

7

Starzec patrzy sie na ciebie, mrugajac w wyraznym zaskoczeniem.
'Chcesz jesc?! Jestes martw[y/a]!' - i z tymi slowami oskarzycielsko
wskazuje w twoja strone swoim palcem.

8

'Tak prosze pana. Umarl[e/a]m, i posz[edle/la]m do nieba.' - tlumaczysz
grzecznie staruszkowi, ktory wydaje sie niezbyt gramotny.

6

'A w sprawie podwieczorku?' - wyczekujaco zawieszasz glos.

5

'Podwieczorek. Hum. Tak.' - z cichym sapnieciem starzec
siada na lace i zaczyna pisac cos w swojej ksiedze.

5

W pewnym momencie odrywa wzrok od papieru i stwierdza -
'Zaraz bedzie podwieczorek.' - po czym zabiera sie dalej do
pisania.

7

Siadasz, zadowolon[y/a] z siebie.

3

Starzec pisze cos w ksiedze.

5

Zaczynasz sie nudzic, i powoli nachodzi cie ochota na fajke
dobrego ziela fajkowego.

5

Grzecznie pociagasz starca za rekaw. 'Mial[/a]bym tez
ochote na odrobine ziela fajkowego, i gliniana fajeczke,
jesli mozna.'

7

Starzec mruga, skupiajac na tobie wzrok, i mamroce
'Fajka. Ziele fajkowe. Hum.' Jego pioro skrzypi
na papierze ksiegi.

7

Nie chcac ponownie przeszkadzac staruszkowi, ciagniesz go
jeszcze raz za rekaw. 'Tak sobie myslal[e/a]m... przydalby sie
jakis stoleczek, albo dwa... Do podwieczorku, naturalnie.
I stolik. Przed ceglanym kominkiem. I zeby byl dywanik.
Z fredzelkami. Koniecznie z fredzelkami.'

13

Starzec patrzy sie na ciebie oslupialym wzrokiem. Biorac
to za dobra monete, puszczasz w ruch swoja wyobraznie.
'Na kominku powinna stac taka rozowa pluszowa swinka...
I portrecik babuni. I taki mosiezny przycisk. I koniecznie
pogrzebacz do kominka. Taki z szufelka z boku. I zeby
koszyczek na drwa mial takie uszy w rozetki...'

15

Starzec otwiera i zamyka usta, ale nie wydobywa sie z nich
zaden dzwiek.

5

'No i zaslonki. Z firankami. Takimi w liscie i
ciasteczka jagodowe. A zaslonki zielone, ale z zoltymi
lampasami. Tylko krotkimi, nie dlugimi. Takie sa niemodne.
Jesli dlugie, to musza byc czerwone. Absolutnie czerwone...
Ale nie chcial[e/a]m narzekac. Poza tym wszystko tu w niebie
jest wspaniale... no moze jeszcze z wyjatkiem...'

14

Z ust starca wydobywa sie zduszony szept. Przerywasz,
zeby z grzecznosci go wysluchac.

6

'Um. Ja... Wiec. Chyba musze... popracowac jeszcze troche.
Tak, wlasnie. Popracowac. Bedziesz wiec musial[/a]... hum..
wrocic na chwile. Tylko na troche, ma sie rozumiec.
Az wszystko bedzie gotowe... em. Przepraszam.'

9

Starzec dotyka cie palcem w czolo, i nagle znajdujesz sie
zupelnie gdzie indziej....

8
