Ciemnosc. Podazasz przed siebie przez mgle glebsza niz senny koszmar 
pijanego trolla... Powoli rozpacz zaczyna przytlaczac nawet twoja
ogrowa optymistyczna dusze. Chyba.. chyba juz nigdy nie ujrzysz 
smiertelnego swiata... Zaczynasz lkac z rozpaczy. Gestem zapamietanym
z dawnych lat mlodosci podnosi kulak piesci do oka by je potrzec...

... I wsadzasz sobie kciuk do oka gdy niespodziewanie zderzasz sie czolem
z twarda jak skala.... 

Skala. 

"Ahem. Humph." Komentujesz ten jakze niedelikatny sposob przerwania jednej
z nielicznych prawdziwie uczuciowych chwil w twoim zyciu.

"Burgh." Na swoj wlasny ogrowy sposob godzisz sie z rzeczywistoscia, 
wyjmujac sobie palec z oka.

Lypiac dokuczajacym ci okiem, rozgladasz sie wokol...

... nie widzac nic procz czerwonego wawozu.. czerwonego zwiru.. 
czarnych skal... drobnej paskudnie znajomej, skrzydlatej sylwetki, 
ktora wlasnie zniknela za daleka skalka... mnostwa piasku...


Chwileczke.

Marszczysz czolo. Cos tutaj jest nie tak...


"POKURCZ!!!!!" Krzyczysz tubalnie, raz jeszcze udowadniajac sile ogrowej 
percepcji.

Wytezajac sluch, slyszysz jakby oddalajacy sie tupot malych nozek.

"Pokurcz!! Paskudo!! Poczekaj!!" Zatrwazasz sam siebie ta
poetycka, jak na ogra, kombinacja trzech slow na litere p.
Chyba to uduchowione przejscie przez mgle tak cie zmienilo...

Twoje uszy wyraznie mowia ci, ze imp oddala sie od ciebie,
ile sil w jego palakowatych nogach...

"Hmmmmm...." Zastanawiasz sie gleboko... Drugi raz w ciagu tego samego
dnia!!! Twoi kompani chyba by cie nie poznali...

Nagle usmiech promienny jak wiosenne slonce wznoszace sie nad zamarznietym
stawem rozswietla twoja twarz.

"Ark Kark Bedark!" Krzyczysz, zanoszac sie rubasznym smiechem!
W wolnym tlumaczeniu oznacza to ni mniej ni wiecej, tylko ogrowa
gre w "Kto pierwszy zmiazdzy komu duzy palec u nogi" w ktora bawia sie
chyba wszystkie ogrowe dzieci.

Chwytajac wydatny glaz, z glosnym tupotem rzucasz sie w
pogon!!!

"Pokurcz Ark! Pokurcz Kark!" Po raz pierwszy od dosc 
dlugiego czasu czujesz sie szczesliwy. Przelotna mysl gosci w twoim
umysle... "Moze tak powinno wygladac zycie? Na zabawie z 
tymi, ktorych koch..." 

Mysl urywa sie nagle. Badz co badz, wciaz jestes ogrem.


"Ghuaaaaarrrrgh!!!" Wydajesz z siebie dziki
okrzyk bojowy, majacy zachecic innych do cieszenia sie zabawa
tak bardzo, jak ty to robisz.

Ziemia dudni pod twoimi ciezkimi krokami gdy z gracja lawiny
pedziesz za impem, ktory obejrzawszy sie tylko raz przez
ramie, przekomicznie udaje panike.

"Bleeeeuaaaaaaarrrrrhhhhhhgg!" Wykrzywiasz sie w rownie
komicznym, wedlug ciebie, okrzyku bojowym. Z pewnym zdziwieniem
zauwazasz, ze imp, ktory wlasnie odwracal sie po raz drugi,
blednie, a potem zielenieje, wlasciwie bez powodu. Przeciez
sposob, w jaki trzymasz glaz nad glowa, pedzac za nim, wyraznie 
wskazuje, ze chcesz jedynie zmiazdzyc mu po przyjacielsku palec.

Powoli doganiasz swojego kumpla, pokurcza.

Kazdy twoj krok zbliza cie do impa...

Juz go prawie masz!!

Prawie, prawie...

Dobiegacie do skraju nadzwyczaj stromego urwiska i...

"BEDARK!!" krzyczysz z uniesieniem i nieskrywana radoscia,
walac glazem w duzy palec u nogi impa. No tak. Troche ci sie omsklo.
Wlasciwie to zmiazdzyles calego impa. Ale lacznie z palcem...
Wiec chyba sie liczy? Juz masz zapytac sie o to impa, gdy nagle
zauwazasz, ze w swoich rozmyslaniach wybiegles poza krawedz 
tego stromego urwiska!!! Pod toba rozciaga sie szara mgla...

... W ktora wpadasz przy akompaniamencie powietrza
swiszczacego ci w uszach!

