Ciemnosc, zamiast koic i przynosic zapomnienie, dreczy cie... Budzi gleboko
zagrzebane wspomnienia, sprawia, ze choc nie czujesz wlasnego ciala,
przechodzi cie dreszcz... i w miare jak wraca ci pamiec zdarzen, o ktorych
zaden smiertelnik nie powinien wiedziec, zaczynasz sie bac.
Sparalizowan[y/a], nie czujesz nawet gdy twoje bose stopy dotykaja zimnej,
marmurowej posadzki...

16

Przed oczyma przesuwaja ci sie obrazy masakry... chmury much zerujace na
cialach niesmiertelnych, tych, ktorzy od niepamietnych czasow opiekowali sie
ludzkoscia. Widzisz umierajaca anielice o platynowych wlosach... i czarna
postac, tak niewytlumaczalnie przytlaczajaca, ktora sklada jej cialo w niszy
z symbolem sikorki zrywajacej sie do lotu. Bezwiednie cofasz sie o krok...

15

... I prawie krzyczysz z przerazenia, gdy twoje nagie cialo dotyka zimnego
jak lod i gladkiego jak tafla rteci marmuru. Otwierasz oczy...

4

... I widzisz tak bolesnie znajomy korytarz z bialego marmuru,
wsparty kolumnami. Twoj wzrok wedruje w gore, gdzie wysoko, wysoko pod
gotyckim sklepieniem saczy sie blade swiatlo... I nagle twoje serce zamiera.
Na marmurowych plytach widzisz rzezbione symbole... Na kazdej z nich! Jak
daleko siega twoj wzrok, od posadzki po najwyzsze luki sklepienia, po obu
stronach korytarza, widzisz... Groby. Groby niesmiertelnych. Zgroza i
rozpacz towarzyszy zrozumieniu, ze to jest ich grobowiec... Ze pochowano juz
wszystkich.

22

Powietrze w korytarzu jest bardzo chlodne, i bardzo nieruchome. Jednak cos,
jakies niesprecyzowane uczucie pewnosci przebija sie przez strach ktory
czujesz... Wyczuwasz obecnosc... przytlaczajaca ciebie, korytarz, nawet to
blade swiatlo; zimniejsza niz otaczajace cie powietrze...

10

Z rezygnacja, a jednak modlac sie, zeby to byla tylko twoja wyobraznia,
odwracasz sie....

5

... I widzisz stojaca za toba czarna, zakapturzona sylwetke.

4

"Niesmiertelni zostali juz zapomnieni... Teraz nadszedl kres smiertelnych
dusz!" Ten glos moglby rownie dobrze byc otaczajacymi cie scianami, tak
bardzo wypelnia wszystkie twoje zmysly.

7

"Przyjdz do mnie... To koniec." Postac powoli unosi glowe...

5

... Twoim cialem przechodzi gwaltowny wstrzas gdy z cienia wylania sie jej
twarz. Lub raczej wirujaca nicosc, ciemnosc w ktorej brak postrzegalnego
koloru... Nicosc wiruje, hipnotycznie wciaga cie glebiej...

8

"Nadszedl kres twoich ziemskich wedrowek... Przyjdz do mnie" Nie wiesz, co
jest silniejsze... To mesmeryzujace przyciagnie, ktore sprawia, ze czujesz
sie jakbys zapadal[/a] sie sam[/a] w siebie... czy to uczucie absolutnego
zwatpienia, jakiego nie czul[e/a]s nigdy w zyciu... Zadnym ze swoich zyc...

10

Stawiasz krok... Potem nastepny...

4

Przed soba widzisz tylko... cos, co odczuwasz jako absolutne przeciwienstwo
istnienia...

6

Nagle, w martwym powietrzu grobowca, wyczuwasz delikatny niczym dotyk platka
sniegu, powiew. Choc wciaz zblizasz sie do czarnej postaci, swiadom[y/a]
wlasnej zguby, przechylasz glowe, jakby nasluchujac czegos, czego twoje uszy
nie sa w stanie uslyszec...

9

I znowu na skorze czujesz delikatny powiew... i nieslyszalny szept.

5

Z ogromnym wysilkiem zwalniasz swoje kroki, przechylajac glowe w bok,
nasluchujac...

6

Czarna postac patrzy sie na ciebie bez wyrazu.

4

Wciaz idac do przodu, nadludzkim wysilkiem odwracasz glowe w druga strone,
szukajac, blagajac...

6

I znowu powiew.. I szept cichszy od twoich wlasnych mysli...

4

"Uwierz....." 

4

Znajomy glos... Ciemnosc postaci ogarnia cie gdy zatrzymujesz sie tuz przed
nia. Z pewnym odretwieniem czujesz, jak powoli... przestajesz byc. Jak twoje
wspomnienia, uczucia, zalety i wady... rozwiewaja sie niczym dym gaszonego
ogniska.

8

I znowu ten znajomy szept. "Uwierz..."

6

I nagle, wbrew czarnej postaci, wbrew wlasnemu zwatpieniu, wbrew calemu
swiatu, wiesz.. rozumiesz! Nadzieja silna niczym jasny plomien rozpala ci
serce. Podnosi wzrok i przypadkiem... czy przeznaczeniem, widzisz symbol
sikorki, blyszczacy dziwnym szarym swiatlem. Raz jeszcze wspomnienia
zielonych oczu i bialych niczym labedzi puch skrzydel przesuwaja ci sie
przed oczyma...

17

I nagle pojmujesz! Przypominasz sobie cos, czego nigdy nie wiedzial[e/a]s!

5

Lkajac i smiejac sie zarazem otwierasz szeroko usta i krzyczysz czarnej
postaci w twarz, krzyczysz jedno slowo tylko...

8

Imie twojego aniola!

4

I tam ona jest... stoi obok ciebie, jakby zawsze tam byla... dumna, silna...
Odziana w biala szate i srebrny, piekny kirys, trzymajaca w dloni dluga
wlocznie o lsniacym ostrzu... Jedno biale potezne skrzydlo okrywa ci plecy,
oddzielajac cie od zimna i strachu tego miejsca...

9

Uwolnion[y/a] od wzroku czarnej postaci, patrzysz z... wdziecznoscia chyba,
zdziwieniem... a nade wszystko ludzka ciekawoscia na nia... Aniol patrzy sie
na ciebie... jej doskonale usta rozchylaja sie w szepcie...

8

"Dziekuje."

4

I ta... nieziemska istota usmiecha sie do ciebie, i bezwiednie, usmiechasz
sie w odpowiedzi, poddajac sie jej uczuciu milosci do ciebie....

7

Czujesz, jakby cos przyciagalo cie z powrotem do znajomych ci krain...
Usmiechasz sie raz jeszcze. I wiesz, ze jestes bezpieczn[y/a], dopoki ona
zyje. A ona bedzie czuwac, dopoki choc jedna istota ludzka pamietac bedzie
jej imie. Ty.

14
