Ciemnosc niczym sen ogarnia twoje zmysly, przytepiajac percepcje, zatapiajac
cie w bezruchu gorszym od tego, ktory ogarnia cialo wyczerpane po dlugim
biegu. Potrzasasz glowa, starajac sie odzyskac kontrole nad wlasnymi
myslami...

9

...I otwierasz oczy.

4

Wokol ciebie wznosza sie wysokie sciany z olbrzymich blokow gladkiego jak
lustro wody marmuru. Wsparte grubymi kolumnami, gotyckie sklepienie wydaje
sie promieniowac delikatnie bladym, zimnym swiatlem. Pod twoimi stopami,
czarne marmurowe plyty odbijaja otaczajaca cie jasnosc. Olbrzymi korytarz w
ktorym stoisz wydaje sie prowadzic rownie daleko w obie strony... Nie jestes
w stanie dojrzec jego konca.

18

Pocierajac z irytacja brode, ruszasz przed siebie.

5

Mija sporo czasu... a moze wcale nie? Zaczynasz odczuwac pewne odrealnienie.
Przed oczyma przesuwaja ci sie obrazy twojego przeszlego zycia... szczesliwe
chwile... i te o ktorych wolal[/a]bys zapomniec. Snisz na jawie...

11

Nagle zauwazasz jakas zmiane w monotonnej scianie korytarza. Po twojej
prawej stronie, wyzlobiony w sniezno-bialej powierzchni kamienia znajduje
sie rysunek liry. W jej struny wplatany jest pnacy sie, drobnolistny
bluszcz. Wyciagasz reke, i dotykasz go, lecz nic sie nie dzieje... Chlodny
marmur pod twoja dlonia wydaje sie posiadac spokoj samej wiecznosci.

15

Odwracasz glowe, i przygladasz sie badawczo dalszej czesci korytarza. Troche
dalej, po lewej stronie, marmurowa plyte na wysokosci twojej twarzy zdobi
rysunek trojzebu i korony... za nim szkic debu pod tecza... Im dalej
patrzysz tym symbole znajduja sie coraz gesciej, zdobiac kazda marmurowa
plyte korytarza.

15

Zaczynasz sie czuc zdecydowanie nieswojo. Cos, jakby niepostrzegalna aura
zaczyna sie poruszac w bladym powietrzu... Wzdrygasz sie, gdy od
nieoczekiwanego chlodnego powiewu staja ci wlosy na karku.

9

Bez zadnego ostrzezenia, tuz za toba, rozlegaja sie kroki. Ich echo, odbite
od kamiennych scian, niesie sie daleko korytarzem.

6

Odskakujesz pod sciane. Gdzies w zoladku, ktory podchodzi ci do gardla,
czujesz niewytlumaczalny strach. Cos przytlacza cie swoja obecnoscia,
wypierajac nawet chlod tego miejsca, do ktorego zdazyl[e/a]s sie juz
przyzwyczaic.

10

Korytarzem idzie... nie, posuwa sie jakby unoszac sie nad posadzka olbrzymia
postac odziana w czarna, zakapturzona szate. Na wyprostowanych rekach, przed
soba, trzyma bialy ksztalt. Tkniet[y/a] naglym przeczuciem, wytezasz wzrok,
wpatrujac sie w glab korytarza...

10

Platynowe wlosy... Twarz piekna ponad ludzkie sny... Biale skrzydla,
splamione krwia.

6

Martwy aniol o szmaragdowych oczach, ktora pamietasz tak wyraznie, jakbys
dopiero przed mrugnieciem oka kleczal[/a] przy niej na polu masakry.

6

Zakapturzona postac zbliza sie.

4

Wtulasz sie w marmurowa plyte...

4

Postac mija cie, nie poswiecajac ci najmniejszej uwagi, i zatrzymuje sie o
wyciagniecie reki, obracajac sie powoli. Sprezasz sie do skoku... nie wiesz
czy walki, czy ucieczki, gdyz nie mozesz sie chyba ruszyc... Widzisz jak
marmurowa plyta rozwiewa sie w szara mgle... Czarna postac delikatnie sklada
anielice o platynowych wlosach w niszy w scianie i prostuje sie. Marmurowa
plyta pojawia sie znowu... lecz tym razem zdobi ja symbol sikorki zrywajacej
sie do lotu.

20

Postac odwraca sie, opuszczajac rece, i spoglada na ciebie. W cieniu
glebokiego kaptura nie widzisz jej twarzy.

6

"Wracaj. Smiertelnymi zajme sie potem. Teraz czas pochowac tych, ktorzy
mieli zyc wiecznie... niesmiertelnych tego swiata."

6

Jakby porwan[y/a] pradem rwacego strumienia, zostajesz wciagniet[y/a] w
otchlan ciemnosci zanim jakiekolwiek slowo zdazylo opuscic twoje wargi...

8
